wtorek, 6 czerwca 2017

Zapaturystyka. Co kryje się pod koszulką z Marcosem?

- To wysoki sezon dla "zapaturystyki", przemysłu międzynarodowych turystów, który wyrósł tutaj wokół indiańskiego powstania. A TierrAdentro jest jej epicentrum - pisała Naomi Klein, autorka książki "No Logo", siedząc w 2007 roku w popularnej, wspierającej Indian kawiarni w San Cristóbal de las Casas - Wykonane przez zapatystów tkaniny, plakaty i biżuteria sprzedają się błyskawicznie. Na patio restauracji, gdzie o dziesiątej rano nastroje są imprezowe, studenci piją piwo Sol. Młody mężczyzna podnosi fotografię subkomendanta Marcosa, jak zwykle w masce i z fajką, i całuje ją.

"Zapaturismo" ma już swoje hasło w Wikipedii. Jest częścią tzw. turystyki politycznej. Międzynarodowi turyści przybywają do Chiapas przyciągnięci sławą Zapatystowskiej Armii Wyzwolenia Narodowego (EZLN) i wywołanego przez nią powstania z 1994 roku. Odwiedzają zapatystowskie autonomie i próbują jak najwięcej się o nich dowiedzieć. Inni jedynie uwzględniają okołozapatystowskie aktywności w gotowym już programie wycieczki do San Cristóbal. Kupują laleczki w kształcie zapatystów na tutejszym bazarze, wysyłają pocztówki z reprodukcjami zapatystowskich obrazów, pozują do zdjęć w kominiarkach i czerwonych chustach na twarzy. Niektórzy mówią o zapaturystyce ironicznie, inni wyśmiewają jako "lewicową modę". Sami zapatyści zdają sobie sprawę, że oprócz sławy i pieniędzy zapaturystyka przynosi im coś znacznie ważniejszego - bezpieczeństwo.