sobota, 21 maja 2016

Meksykański rząd chce zastrzec nazwę "mezcal"

Meksykański rząd chce zastrzec nazwę "mezcal". Prawo do niej mają mieć jedynie niektórzy producenci - ci, których trunek spełni odpowiednie normy i dostanie odpowiednie certyfikaty. "Wyroby mezcalopodobne" mają zostać nazwane "komil", co w języku nahuatl oznacza "odurzający trunek". Zakazane będzie także używanie na etykiecie słowa "agawa". - To absurd, agawa to nazwa rośliny. To tak jakby zastrzec używania słowa "winogrono" albo "jabłko" - komentują przeciwnicy nowego prawa. Budzi ono także inne kontrowersje.  

Projekt nowego prawa zwanego w skrócie NOM 199 ma z założenia chronić rynek meksykański przed podróbkami. Według prezesa Consejo Regulador del Mezcal (Rady Regulacyjnej Mezcalu), Hipócratesa Nolasco, w 2015 roku wykryto, że 48 procent trunków sprzedawanych na rynku krajowym jako mezcal stanowiły produkty podszywające się pod niego. Producenci mezcalu odpowiadają, że nie istnieje przecież jedyna słuszna receptura mezcalu, a każda rodzina przygotowuje trunek trochę inaczej, wedle wielopokoleniowych tradycji. - To jest atak na małych producentów, którym zabroni się używania nazwy, którą posługiwali się od 300 lat - mówi Ana Valenzuela, biolog zajmująca się agawą oraz jej destylatami - tequilą i mezcalem. 


środa, 18 maja 2016

Jan Paweł II w Meksyku

- Skąd jesteś?
- Z Polski.
- Jesteś rodaczką Jana Pawła II!  A czy wiesz, że na pierwszą pielgrzymkę zagraniczną papież wybrał właśnie Meksyk?
Dialog taki odbyłam w Meksyku już co najmniej 55 razy. Z mamami koleżanek, taksówkarzami i sprzedawcami tacos. Dzisiaj 96. rocznica urodzin Jana Pawła II. Z tej okazji wspominam jego pierwszą pielgrzymkę do Meksyku i opowiadam o ciepłym miejscu, jakie polski papież zajmuje w sercach Meksykanów.


poniedziałek, 9 maja 2016

Muxes. Trzecia płeć po zapotecku

Na akcie urodzenia figurują jako mężczyźni, ale proszą by zwracać się do nich w formie żeńskiej. Ale w Juchitanie, małej miejscowości na południu Meksyku, nie są postrzegani ani jako kobiety, ani jako mężczyźni. Są po prostu muxes. Reprezentantkami trzeciej płci.

Podział na trzy płcie wśród tutejszych Zapoteków utrzymuje się jeszcze od czasów przedhiszpańskich. Muxes są nie tylko są integralną częścią społeczeństwa, ale i bardzo szanowanymi jego reprezentantkami. Mówi się tu, że wypadły z kieszeni świętemu Wincentemu Ferreriuszowi, patronowi miasteczka, gdy ten przechodził przez miasto. W Juchitanie znaczy to, że muxes są urodzone pod szczęśliwą gwiazdą. Szacuje się, że stanowią 6% miejscowej społeczności, co oznacza, że żyje tutaj ok. 3000 reprezentantek trzeciej płci.


vela de las muxes

niedziela, 8 maja 2016

Woda, jaskinie i jeden wampir. Powitanie pory deszczowej w Oxchuc

Umówiliśmy się na dziesiątą rano pod sklepem w miejscowości Oxchuc przy szosie San Cristobal -Palenque. Tam mieliśmy zostawić nasz samochód i pojechać dalej pick-upem znajomych. Nasz nie dałby sobie rady na nieutwardzonych, górskich drogach, którymi udawaliśmy się na indiańskie święto wody, rozpoczęcie sezonu deszczowego. 
- No nie ma ich, wyjechali godzinę temu - powiedziała dziewczyna pracująca w sklepie. 
- Ale przecież jest dziesiąta. Tak jak się umawialiśmy - Alberto pokazał jej swój zegarek.
- Może u was. My tu mamy horario de Dios - odpowiedziała. 

Tutejsi Indianie nie uznają oficjalnej zmiany czasu z zimowego na letni. Kiedy słońce jest w zenicie - dla nich jest dwunasta, mimo że oficjalnie w stanie Chiapas jest pierwsza i właśnie przejeżdża tędy autobus, który według oficjalnych rozkładów ma przejeżdżać właśnie o pierwszej. - Słońce jest pionowo nad nami, zobacz nie rzucam żadnego cienia. Jak w takiej sytuacji może być pierwsza? Bóg przecież przykazał, żeby słońce królowało w najwyższym punkcie nieba o dwunastej - mówią. Nazywają to horario de Dios, czasem Boga, czasem natury. Wedle tego czasu żyli ich przodkowie, dlaczego mieliby czynić inaczej? Dlaczego mieliby sztucznie wydłużać sobie dzień pracy i żyć wedle niezgodnego z naturą rytmu?


Fot. Bartek Andrejuk