wtorek, 28 października 2014

El Cervantino. Gdzie śmieją się śmiechy w ciemności

Jest czwarta rano, a my nie mamy gdzie spać. Właśnie wyszliśmy z magicznej imprezy w tajemniczym ogrodzie pod murami miasta. Żeby się stamtąd wydostać na pijane, szalone ulice trzeba przejść przez podziemny parking. Jesus zamawia w sklepie nocnym chińską zupkę, zapowiada się zimna noc. Tego dnia wyszłyśmy rano w festiwal, z plecakami na plecach i z tą piękną wielką niewiadomą, gdzie będziemy spać dzisiejszej nocy.


poniedziałek, 27 października 2014

Mercado San Juan de Dios w Guadalajarze

Jutro idziemy na Mercado San Juan de Dios, największy bazar w Meksyku! - zarządził Alejandro, u którego się zatrzymałyśmy. Alejandro jest fotografem i uzgodnił z władzami targowiska, że wraz ze znajomymi będzie mu robił zdjęcia, a potem na dziedzińcu bazaru urządzą wystawę. Bo bazar ma swój dziedziniec, a także trzy piętra oraz dwa poziomy parkingów. Tego, czy rzeczywiście jest największy w Meksyku, to trudno ustalić. No bo jak się ustala wielkość bazaru?

piątek, 24 października 2014

8 smakołyków do skosztowania w Guadalajarze

Guadalajara to stolica stanu Jalisco oraz wszelkich stereotypów na temat meksykańskiej kultury. To stąd pochodzą mariachis, tequila i charreria (kowbojska sztuka wywijania lassem). Jalisco jest także ojczyzną salsy Valentina, przez swoją ostrość zwanej także Violentiną. Można tu także skosztować kilku lokalnych smakołyków, które tradycyjnie już ułożyłam w zgrabną ósemkę:

1) Tortas ahogadas - najbardziej rozpoznawalne danie kuchni z Guadalajary i dobry przykład na to, jak sprawić, by zwykła kanapka mogła stać się daniem obiadowym. No dobra, nie taka zwykła, bo torta ahogada przygotowywana jest ze specjalnej, typowej dla tego regionu bułki - birote, która ma to do siebie, że jest raczej słona, a nie słodka (bo w Meksyku raczej niesłodkiego pieczywa się nie uświadczy). W środku znajdziemy posiekaną wieprzowinę, a wszystko jest polane pomidorowym sosem, przez co tortę ahogadę je się nożem i widelcem. Reszta dodatków jest już kwestią umowną.

poniedziałek, 20 października 2014

El Chopo. Punkowy bazar w centrum Deefe

Irokezy na cukier, ćwieki i stare wynyle. Jeśli jest sobotnie popołudnie, to idziemy na el Chopo. Tego dnia ściągają tu tłumnie punki, goci i inne typy alternatywnej proweniecji z całego Deefe. Na miejscu na dwóch scenach po dwóch stronach bazaru posłuchamy muzyki na żywo, w namiotowym zapleczu zrobimy sobie tatuaż albo kolczyk w nosie, zobaczymy zaangażowaną społecznie wystawę i weźmiemy udział w konferencji o tatuażach. Kupimy także stare punkowe płyty, koszulki, ziny gotyckie gorsety i zmasakrowane lalki Barbie.

Bazar el Chopo odbywa się w każdą sobotę w godzinach 11:30 - 17:00, najlepiej pojawić się jednak ok. 12:00, bo wtedy na lokalnej scenie odbywają się koncerty. Bazar ustawia się przy metrze Buenavista, na ulicy Aldama. Swoją nazwę zawdzięcza Muzeum Uniwersyteckiemu el Chopo, przy którym targowisko mieściło się kiedyś. Bazar zapoczątkowali w latach 60. meksykańscy hipisi, którzy wymieniali się na nim memoriabiliami na temat ukochanych artystów, a także ubraniami, magazynami, płytami i książkami. Od 1987 bazar mieści się w obecnej lokalizacji, a swój profil zmienił na bardziej punkowo-gotycki.


niedziela, 19 października 2014

Los Exoticos. Luchadorzy w damskich ciuszkach

Piątek, Arena Mexico. Luchador Maximo ma wyraźną przewagę nad przeciwnikiem. Już trzeci raz zgrabnym rzutem położył go na łopatki. Wydaje się, że za chwilę zada decydujący cios, gdy nagle Maximo chwyta obiema rękami twarz przeciwnika i... daje mu soczystego całusa. Ten soczysty całus to jeden z nagroźniejszych ciosów w całym lucha libre. Maximo jest zaś przedstawicielem grupy luchadorów zwanych "exoticos", którzy ubierają się po kobiecemu lub gejowemu i zachowują się jawnie homoseksualnie. Tradycja exoticos jest stara jak lucha libre, jest ważnym jej elementem i sięga aż do lat 40. XX wieku.