poniedziałek, 1 września 2014

8 trunków do spróbowania w Meksyku

Czy w barkach Meksykanów stoi jedynie tequila? Czy to dobrze, jeśli w twoim mezcalu pływa robal? Na co pomaga piwo z krewetkami i małżami w środku? Wracam na bloga po wakacyjnych szaleństwach, ale wciąż w luźniuteńkim, wczasowym, mocno procentowanym tonie.

Wyrysowałam Wam dziś bowiem:

8 TRUNKÓW DO SPRÓBOWANIA W MEKSYKU

TEQUILA
Główny region:
Jalisco (tam leży też miejscowość Tequila)
Woltaż:
38%-40%
Człowiek jest taką zdolną istotą, że ze wszystkiego może wyczarować alkohol. Ba! Potrafi upędzić alkohol z tego, czego akurat ma pod ręką najwięcej. A czego pod dostatkiem jest w Meksyku? Kaktusów właśnie. Pierwsze trzy pozycje mojej listy będą zatem zrobione z niczego innego jak z agawy. Tequila - jedno z pierwszych światowych skojarzeń związanych z Meksykiem - powstaje z niebieskiej odmiany tego kaktusa. O dziwo jednak, tequila nie wylewa się wcale z meksykańskich sklepowych półek. Po pierwsze dlatego, że Meksyk alkoholowo ma do zaoferowania znacznie więcej, dlatego tworzę tę listę. Po drugie zaś z takiej prostej przyczyny, że prawo do używania nazwy "tequila" ma wąskie grono producentów. Taka trademarkowa tequila do najtańszych nie należy, ale na półkach znajdziemy również tequile, które nie mają prawa nazywać się tequilą, ale tak po prawdzie niewiele im do takiej tequili tequili brakuje. Takie alkohole zwą się w monopolowych "destilado de agave". Moja ulubiona marka z dolniejszej półki to Compadre, kosztuje ok. 52 pesos. Na wyższej półce warto uwagę zwrócić oczywiście na Jose Cuervo (tak nazywał się pierwszy producent tequili), a także na Casa Noble, 1800 czy Herradurę. Acha, jeszcze jedna rzecz: picie tequili z solą i limonką, takie w filmowym stylu, widuję głównie wśród odwiedzających Meksyk turystów. Body shotów nie widziałam zaś w Meksyku jeszcze nigdy.



MEZCAL
Główny region: Oaxaca
Woltaż: 36-55%
To jest tak, że tequila to tak po prawdzie też mezcal. Każda tequila to mezcal, ale nie każdy mezcal to tequila, tequila to podzbiór ogółu mezcali. Tequilę produkuje się bowiem z jednej konkretnej odmiany agawy, zaś mezcal może być przygotowany z innego gatunku tej rośliny. To właśnie w mezcalu, a nie w tequili pływa również tradycyjnie sławetny robal. Robal jest larwą ćmy, która bytuje sobie na agawie właśnie. Jak robal trafił z kaktusa do butelki? Po Meksyku chodzą różne legendy na ten temat. Moja ulubiona mówi, że larwa dobrym afrodyzjakiem jest jakoby, inna zaś historia opowiada o tym, jak rzekomo robal miał być wyznacznikiem jakości mezcalu. Jeśli zwłoki owada się nie rozkładają - znaczy: alkohol jest odpowiednio mocny. Co ciekawe, w rzeczywistości zależność obecności larwy do jakości trunku jest zupełnie odwrotna. W najlepszych mezcalach nie znajdziecie ni cienia robala. Za to piciu mezcalu towarzyszą często inne stwory. Najlepszy mezcal pochodzi tradycyjnie ze stanu Oaxaca, podobnie jak Lila Downs i jej sławna o mezcalu piosenka, z Oaxaci pochodzi także tradycja jedzenia koników polnych. To właśnie te robale są popularnym snackiem, zagryzką przy piciu mezcalu. Bardzo często dostaniemy je za darmo w mezcalerii, gdy zamówimy sobie kieliszeczek mezcalu. Mezcalerie to zaś zupełnie osobna historia! W Polsce jak grzyby po deszczu wyrastają się bary z wódką i zakąską, w Meksyku zaś jednym z takich formatów żywieniowych są mezcalerie. W starym, meksykańskim, często drewnianym stylu, na jeszcze większym luzie niż nasze Przekąski Zakąski. Mezcalerie często jak magnes działają na kulturę alternatywną, jeśli idziecie do mezcalerii, nie spodziewajcie się muzycznie manieczek ani innego Davida Guetty.
                Na pytanie mojego ulubionego barmana "Tequilosky o mezcalosky?", wybieram zawsze mezcal. Bo w końcu "Para todo mal - mezcal, para todo bien - tambien" (Na całe zło - mezcal, na wszystko, co dobre - też, i dokończenie: "y si no hay remedio, litro y medio" - i jeśli nie pomaga, to półtora litra). Mezcal jest jednak dość gwałtownym bogiem, więc warto pamiętać o jeszcze jednej prawdzie - "No mezclamos, mezcaleamos" (Nie mieszamy, mezcalujemy). Acha, i jeszcze jedno: wbrew etymologicznym pozorom mezcal nie ma zbyt bezpośrednich związków z meskaliną (substancją halucynogenną z pejotlu czy san pedro) czy też mescalitem (pejotlowym bożkiem).




PULQUE
Główny region:
Dolina Meksykańska, centralny Meksyk
Woltaż: 4-8%

Z agawy wyrabia się w Meksyku ok. 30 rodzajów alkoholu, a co stan to obyczaj i inny trunek. Sonora ma bacanorę, a Chihuahua ma sotol, ja jednak na ostatnią typowo agawową pozycję wybrałam pulque. Pulque różni się bowiem zupełnie od swoich wysokoprocentowych kuzynów i co najważniejsze, to taki trunek, którego możecie spróbować jedynie w Meksyku! Pulque bowiem może być przechowywane jedynie kilka dni po zrobieniu i nijak nie nadaje się do transportu. Ten lekko zawiesisty trunek przygotowywany jest ze sfermentowanego soku z agawy, a przez Indian był uważany za święty. Spożywać mogli go jedynie kapłani, a sam trunek został ponoć zesłany przez bogów, którzy to spuścili błyskawicę na dojrzałą roślinę magueyu. Inne podanie mówi zaś, że boski nektar pulque cieknie z 400 piersi bogini Mayahuel. Napój ten zawrócił w głowie też Hiszpanom - Hernan Cortes już w pierwszym liście do Karola V napisał mu o pulque. Wysłano nawet transport do Hiszpanii, ale oczywiście napój nie przetrwał wyprawy przez ocean. Dlatego Hiszpanie zaczęli produkować z agawy łatwiejsze do transportu mocniejsze trunki. 
           Pulque tradycyjnie i jakże klimatycznie pije się z metalowych czy też glinianych kubanów, a w barach zwanych pulqueriami znajdziemy baniaki ze zmieniającymi się codziennie smakami tego zacnego trunku. Pulque bowiem poza swoją wersją czystą występuje w różnych odmianach smakowo-owocowych. Większość pulquerii daje najpierw kieliszeczku skosztować, czy takie pulque o smaku pora będzie ci smakować i dopiero potem można zamówić cały kuban. Ja jestem zawrotną fanką pulque o smakach słodkich owoców, takich jak mango czy guanabana. Pulquerie były kiedyś popularnym formatem barowym w Meksyku - w Deefe w 1870 roku było ich aż 822, z czasem prawo wszczęło z nimi walkę i ich liczba poleciała na łeb na szyję. Teraz jednak moda zaczyna wracać i pulquerie to jedna z popularniejszych destynacji w modnych dzielnicach takich jak Condesa czy Roma Norte. 



MICHELADA
Główny region: wszędzie. Wszędzie, gdzie jest impreza.
Woltaż: piwny

Meksykanie nie byliby Meksykanami, gdyby do wszystkiego nie starali się dosypać ostrych przypraw. Skoro w Meksyku na porządku dziennym są pikantne lizaki czy lody z polewą chili, to kto zabroni dodać trochę przypraw także do piwa? Tak powstała michelada, czyli piwo z limonką, przyprawami i sosami. W zależności od przepisu w środku możemy znaleźć np. maggi, worcestershire sauce czy tabasco. Brzegi szklanki ozdabia się solą - podczas picia wędrujemy na około szklanki aż cała sól zniknie. No jakby nie patrzeć - michelada jest jedną z tych potraw, które się albo kocha, albo nienawidzi. Ja kocham. Każda fiesta w Meksyku ma bowiem smak michelady. Fiesta w małym miasteczku, karnawał, potyczki luchadorów, noc na placu Garibaldi - to wszystko smakuje jak michelada! Acha, nazwa michelada wzięła się podobno od słów "mix" i "chelada" (jest wiele wersji, ta przekonuje mnie najbardziej). W Meksyku bowiem piwo to "chela". Wiem, że w słowniku i na etykiecie napisane jest "cerveza", ale jak umawiacie się z kimś na przysłowiowe piwko lub dwa, to idziecie na "chelas", a nie na jakieś tam "cervezy".


VIAGRA/VUELVE A LA VIDA
Główny region: rejony nadmorskie
Woltaż: piwny
Jeśli za mało Wam atrakcji w micheladzie, to może wpuścić tam jeszcze owoce morza? Rybka, jak wiadomo, lubi pływać, więc dlaczego nie miałaby sobie popływać bezpośrednio w alkoholu? Moi meksykańscy znajomi, gdy konsultowałam z nimi tę listę, chcieli za wszelką cenę wyrzucić z niej ten przecudowny drink i dołączyć go po prostu do michelady. Ja jednak knąbrnie nie posłuchałam. Drink zwany vuelve a la vida (powrót do życia) czy też viagra jest bowiem zbyt dużą przygodą, którą w Meksyku przeżyć należy. Michelada z pływającymi w środku krewetkami, małżami, kawałkami ryb i innymi owocami morza to podobno najlepsze panaceum na kaca. Niektórzy mówią też, że niezastąpiony afrodyzjak. Tutaj możecie sobie zobaczyć wideo, jak ją z Domem przygotowaliśmy, mojego drugiego dnia w Meksyku ever.



POX
Główny region:
Chiapas
Woltaż: 32-42%
Tradycyjny majański trunek zrobiony z kukurydzy. Wyrabiany od wieków po domach ma także swoje rytualne, religijne zastosowanie. Jego użycie możemy oglądać w słynnym kościele w San Juan Chamula, gdzie po tym jak ukręci się kurczakowi łeb, pije się rytualnie ten napój, podobnie jak pije się tam coca-colę (więcej pisałam tutaj). Kiedy jedzie się do Chamuli, warto też zahaczyć o dom Juana Gallo. Słynie on z wyrobu najlepszego poxu, to on dostarczał ten alkohol zapatystom. Jego dom jest atrakcją samą w sobie, pełen religijnego synkretyzmu i majańskiej magii, ale nie zapominajcie, po co przyszliście! Ciężko jest narysować ciecz, dlatego nadrabiam na obrazkach zazwyczaj otoczeniem. Przy poxu otoczeniem nadrobić się nie da, bo cały urok jest w tym, że pox sprzedaje się w plastikowych butelkach po półlitrowych napojach. Czasem może nam się trafić przypadkiem też butelka 0,6, w tej samej, szczęśliwej cenie. Taka buteleczka jest od razu bardzo wygodna, nie trzeba robić żadnych przelewek i wyjść sobie z tym np. do klubu. Plastikowe buteleczki są zatem często częścią naszego imprezowego outfitu, a czas w San Cristobal dzieliliśmy kiedyś na AC ("after Chamula") i BC ("before Chamula"). W sensie: albo mamy pox albo go nie mamy. A i poxfavor, jak będziecie jechać do Chamuli, to przywieźcie mi buteleczkę albo dwie, o smaku yerba buena!




TORITO
Główny region:
Veracruz
Woltaż: likierowy
Skoro mówimy o moich ilustracjach, to tak, zgadza się, czasem kolory na obrazkach nie były wiernym odwzorowaniem rzeczywistości. Co by się nie działo - paintowa paleta nijak się ma do bogactwa barw świata zewnętrznego. W przypadku toritos jednak nie przesadziłam. Likier ten ma tak wściekle szalone kolory. Barwy te zdobią ulice miast i wiosek w stanie Veracruz. Stoją w otwartych drzwiach prywatnych domów - a nuż ktoś będzie przechodził i kupi. Małe dziewczynki podbiegają do ciebie i oferują, byś spróbował każdego wyrabianego u nich w domu smaku. Najpopularniejsze smaki to wszelkie owoce, a także kakao, kawa i orzech włoski. Czasami możemy w likierze znaleźć też jakieś przyjemne pływające farfocle, kawałki orzechów na przykład. Na fieście w Tlacotalpanie torito leje się strumieniami i sprzedawane jest w każdej wyobrażalnej mierze. "Torito" to oczywiście "byczek", a nazwa podobno wzięła się stąd, że napój ten wymyślili ludzie ciężko pracujący na plantacjach trzciny cukrowej i pijąc toritos byli znów silni jak byki i mieli siłę do wyczerpującej pracy.




RUM (oraz CAÑA - wódka z trzciny cukrowej)
Główny region:
wszędzie
Woltaż:
ok. 40%

Ostatnia pozycja nie pojawiła się na tej liście ze względu na swoją reprezentatywność dla Meksyku. Rum nie jest tu oczywiście typowym trunkiem. Ostatnią pozycję zajął ze względu na to, jakie ilości go w Meksyku wypijam. Rum bowiem jest najtańszą pozycją sklepową i dawny trunek rabusiów, piratów, szmuglerów oraz handlarzy niewolników często rozkręca tu niejedną imprezę. Najtańszych cañowych reprezentantów znajdziemy w Meksyku już za 9 pesos za litr (podzielcie sobie przez 4, żeby przeliczyć sobie to na złotówki, mnie to przez gardło nie przejdzie). Swego czasu stale na naszych imprezkach attending był Tiburon, caña o smaku kokosowym za niebagatelne 15 pesos, ostatnio jednak fiesty sponsoruje nam głównie pan Montego, którego z sentymentu przedstawiłam na obrazku.



Ach, i żeby nie było. Jedną z trzech rzeczy, za którymi mam w Meksyku gastrotęsknoty, jest polska wódka. Ogórki kiszone, chrzanik, kebab i zimna wódeczka pita o czwartej nad ranem przy barze. Z polskich wódek w Meksyku znajdziemy powszechnie Wyborową, czasem także Żubrówkę. Ceny jednak mają wprost proporcjonalne do odległości kraju, z jakiego są przywożone. Czasem jednak można znaleźć promocję:

4 komentarze:

  1. Ojaa..! Wyborowa za 148,90?! To dlaczego Ty nic nie piszesz gdzie jest ta promocja?! Z całym szacunkiem Pani Olu, ale... do ku..wy nędzy, gdzie jest ten sklep?! My tu Polacy o suchym pysku... A Ty gdzie nie nadepniesz to promocja! Tylko wyraź się jasno proszę, z której strony jest wskazane wejście do tego sklepu! i najlepiej na priv i szybko.
    głupi pasikoń

    OdpowiedzUsuń
  2. No... to próbujemy, zgodnie z Twoimi zaleceniami. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie wiem czy sie przyznac czy nie, ale nigdy, ale to nigdy nie pilam tequili :( a bardzo bym chciala :) wiem ze u nas w polsce mozna kupic, no ale jak juz jestem na imprezce (raz na rok) to raczej sie pije wodke, z reszta tequila tez nie zachwyca cenami :)...

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja nie wiem czy sie przyznac czy nie, ale nigdy, ale to nigdy nie pilam tequili :( a bardzo bym chciala :) wiem ze u nas w polsce mozna kupic, no ale jak juz jestem na imprezce (raz na rok) to raczej sie pije wodke, z reszta tequila tez nie zachwyca cenami :)...

    OdpowiedzUsuń