czwartek, 27 marca 2014

Jesus Malverde i Juan Soldado - Taki mały taki duży może świętym być

Czy wiecie, że w Meksyku istnieje święty przekraczania granicy z USA? Jak meksykański Janosik stał się patronem przemytników narkotyków? Dlaczego na północy kraju modli się do pedofila, gwałciciela i mordercy? Dzisiaj porozmawiamy o tzw. świętych ludowych, nieuznawanych przez Watykan, ale cieszących się ogromnym poważeniem i popularnością wśród Meksykanów.

Co ty tak właściwie robisz w tym Meksyku? - zapytał mój praski sąsiad, gdy po powrocie spotkał mnie w bramie. No to się wpakował biedaczek, bo mogę mówić o tym godzinami. Otóż, drogi sąsiedzie, moim meksykańskim hobby jest chodzenie po bazarach i sklepach z dewocjonaliami. Tam na figurkach i świętych obrazkach wypatruję nowych twarzy. Obok najbardziej oczywistych lic Maryjki z Gwadelupy, Świętej Śmierci i San Simona od Kasy pojawiają się co i rusz i co miasteczko nowe twarze.`Przepraszam, kim jest Eligio Perez? Kim jest Mariano Cervantes? - pytam sprzedawczynię o wizerunki na świętych obrazkach. W tym przypadku sprzedawczyni wie więcej niż Googel. W Internecie informacji na ich temat nie znajdziecie. Eligio i Mariano są bowiem świętymi bardzo lokalnymi, czczonymi na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych. Kiedyś prawdopodobnie tutaj żyli, a wokół ich śmierci i życia zaczęła narastać legenda. Na tyle duża i cudowna, że ludzie poczuli do nich bliskość i respekt. Zaczęli się do nich modlić, a nowi święci zaczęli ich wysłuchiwać. Fama i fejm zaczęła iść przez wieś, może nawet zawędrowała dalej.

Tak zawsze wyglądają urodziny świętego ludowego, po angielsku folk saint, po hiszpańsku santo local. Każda okolica ma ich swój własny panteon. Święci lokalni dzielą ołtarze ze świętymi oficjalnie uznanymi przez Watykan. Zresztą ci drudzy, święci z certyfikatem od papieża, zaczynali tak samo jak ich sąsiedzi - święci aspirujący do bycia legalnymi. Ich fama i fejm po prostu biegła przez kolejne wioski, biegła tak daleko, że dotarła aż do Watykanu. Watykan tej famy i fejmu nie mógł puścić mimo uszu i rozpoczynał się proces beatyfikacyjny. Współczesny Meksyk miałby kilka niezłych kandydatur na oficjalnych świętych. Fama i fejm trzech meksykańskich świętych jest tu tak duża, że Watykan zignorować jej nie może. Nie może świętych przyjąć jednak do swojego panteonu. Są to bowiem dość podejrzane typy. Święta Śmierć, święty przemytników narkotyków i święty przekraczania granicy z USA. Meksykanie jednak nic nie robią sobie z tego braku watykańskiej aprobaty i modlą się do nowych świętych tym gorliwiej. O dwóch ostatnich z nich - Jesusie Malverde i Juanie Soldado - pragnę Wam dzisiaj opowiedzieć.

wtorek, 18 marca 2014

Despedida na miarę naszych możliwości

Despedida to po meksykańsku impreza pożegnalna. W Meksyku to także absolutna oczywistość. Już sobie nie wyobrażam swojego życia bez ciągłych despedid. Coś trzeba opuścić, by ruszyć dalej, ale jak już opuszczać to opuszczać z klasą i z przytupem! Meksyk zgotował mi najpiękniejsze z pożegnań - koncert na środku cenotu, życie na ranczo w dżungli, łapanie stopa w 5 osób i jednego psa, uliczną fiestę i obtańczenie połowy miasteczka, klub z meksykańskim striptizem, kilka kolejnych pierwszych razów, no i pewną przypadłość na moim palcu serdecznym. No ale po kolei.