sobota, 11 stycznia 2014

8 filmów o Meksyku, które warto zobaczyć

Wiem, wiem - zima i źle, i pada, i najlepiej zaszyć się pod ciepłą kołdrą z ciepłą herbatą, ciepłym chłopem/ciepłą babą i nadrabiać zaległości filmowe z całego roku. Dlatego serwuję Wam dzisiaj listę 8 filmów o Meksyku, które warto zobaczyć. Nie wiem, jak Wy, ale ja uczyłam się świata na filmach właśnie. W końcu wychowałam się jako córka właściciela wypożyczalni kaset video. Zatem: jeśli nie możesz pojechać do Meksyku - zrób sobie Meksyk u siebie, pod własną ciepłą zimową kołdrą.

Ja też zarządziłam tu zimę.
Ludzki organizm potrzebuje zimy. A już na pewno mój. To moja pierwsza zima, której nie ma. Pierwsza zima, którą w całości spędzam poza Polską. I dochodzę do wniosku, że zima jest naturalnie wprogramowana w moje procesy życiowe. Raz na jakiś czas człowiek potrzebuje zamknąć się w domu, wyciszyć, pomyśleć, podsumować cały rok. Obejrzeć wszystkie zaległe filmy, nadrobić zaległości czytelnicze i zrealizować wszystkie szalone pomysły z całego roku. Albo przynajmniej kilka z nich. To czas, żeby zająć się sobą, najbliższymi, tym, co przez cały rok odkładaliśmy na później.


Głupi Synowiec pojmował zimę do tej pory bardzo powierzchownie. Że chodzenie przez cały dzień w przemoczonych butach. Że trzeba zdejmować rękawiczkę, żeby napisać smsa na nowym smartfonie. Że roztopy i kupy spod śniegu wypływają na wierzch, przegląd kup z całej zimy. Jak planowałam tę całą meksykańską eskapadę, to wydawało mi się, że jestem taka cwana, że w tym roku uniknę zimy. No i się wpakowałam w niezły ambaras. Teraz przez cały rok muszę być aktywna. Uwierzcie mi, całoroczna impreza i bycie atrakcyjną jest cholernie męczące. Nie wspomnę już o goleniu nóg. Ale poszłam po rozum do głowy i zarządziłam zimę. Zdecydowałam wynająć pokoik w zimnym San Cristobal i się rozchorować. No i teraz nie wynurzam nosa spod sterty koców. Leżę i oglądam filmy. Po bożemu!

8 filmów o Meksyku, które polecam zobaczyć, to moja subiektywna lista filmów o Meksyku. Lista jest czysta i oczywista, a filmy oraz napisy łatwe do zdobycia. Nie znajdziecie tutaj niezależnej produkcji z Queretaro, którą można było zobaczyć jedynie na przeglądzie w Oaxace w 2009 roku. Tym razem wybrałam filmy w miarę nowe, innym razem zrobimy przegląd retro klasyków kina meksykańskiego. Filmy z dzisiejszej listy są zrobione w Meksyku, produkcji lub współprodukcji meksykańskiej i traktują o Meksyku. Ten ostatni wyznacznik wybrałam jako ważący. Filmy z tej listy mają Wam pokazać Wam Meksyk, jaki jest, był, będzie.

1 "Rudo i Cursi" ("Rudo y Cursi", 2008)
Przepyszna komedia o dwóch braciach, którzy wyrywają się z typowej meksykańskiej wioski, by zasmakować wielkomiejskiego życia i kariery w Deefe. Film ma wszystko: grubego narco-dobroczyńcę, wiejskie wesele, gwiazdki Televisy, meksykański kult matki (todo para La Mama!) oraz dwóch oczywistych aktorów. Tak jak w Polsce w każdym filmie jest teraz morda Więckiewicza, tak w Meksyku mamy Gaela Garcię Bernala i Diega Lunę, dwóch najpopularniejszych aktorów młodego pokolenia, prywatnie dobrych kumpli. A i uwaga! Film zawiera lokowanie przeboju "Quiero que me quieras". Obejrzenie grozi uzależnieniem! To jeden z tych szlagierów, które były zrobione dla jaj, a ludzie biorą je na serio. Teledysk, który jest zbitą z muzyki ranchero i zawartości kanału Banda Max, leci teraz na tym kanale jako część ramówki na serio. Uwielbiam takie historie, to trochę jak z tym lisem, co nie wiadomo, jaki wydaje odgłos paszczą.

2 "Frida" (2002)
Najlepszy film "o artyście", jaki widziałam. Sposób, w jaki opowiadana historia przemienia się w obrazy Fridy Kahlo, a obrazy opowiadają historię filmu to pomysł-perełka i majstersztyk. Film zgrabnie pokazuje życie meksykańskiej bohemy z Coyoacanu tego czasu i parę innych rzeczy, które warto wiedzieć. Film jest ucztą dla oka, jest estetyczną rurką z kremem, nawet Frida i Diego (w rzeczywistości niezłe paszczury, wedle dzisiejszych standardów piękna) zostali tutaj sfotoszopowani za pomocą twarzy hollywoodzkich gwiazd. Według mnie najpiękniejszym momentem filmu jest najpiękniejsze wykonanie piosenki "La Llorona", która jest z kolei najpiękniejszą rzeczą w meksykańskiej muzyce. Śpiewa niezrównana Chavela Vargas.


3 "I twoją matkę też" ("Y tu mama tambien", 2001)
Znowu Gael Garcia Bernal i Diego Luna, tym razem młodzi, jędrni i zblazowani. Bajerują starszą od nich Hiszpankę wyjazdem na plażę. Bogate chłopaki to niezłe hipstery, bo nie proponują jej Acapulco ani Puerto Escondido ("tylko trzeciej klasy surferzy tam jeżdżą"), tylko Boca del Cielo, plażę, której nie zna nikt, bo... chłopcy sami ją wymyślają. Film drogi przez meksykańską prowincję z niepokojącym głosem wszechwiedzącego narratora w tle jest jednym z tych obrazów, gdzie najważniejsza historia to ta na drugim planie. Za oknami samochodu, poza kręgiem zainteresowania bohaterów, którzy oczy i mózg mają w majtkach. Film pięknie pokazuje, że rzeczy wydarzają się tuż obok nas, że czasami warto przystanąć, otrząsnąć się i rozejrzeć. Do przemyślenia w podróży! (więcej pisałam TUTAJ)

4 "Sin nombre" ("Ucieczka z piekła", 2009)
Tak jak w Europie ruch emigracyjny "za chlebem" odbywa się zazwyczaj ze wschodu na zachód, tak w Europie Środkowej ludzkie migracje to południe-północ. Celem jest oczywiście miodem, mlekiem i dolarami płynąca Gringolandia. No ale żeby opływałać miód, mleko i dolary, to trzeba się tam najpierw dostać, a to już nie jest bułka z masłem ani pudełko czekoladek. Film o tym, że ludzie ludziom wilkami i ludzie ludziom potrafią zgotować taki los. Ale w tym wszystkim są też mali bezimienni bohaterowie, którzy kierują się w życiu sercem, a nie innymi okrutnymi cechami rodzaju ludzkiego. Znów film drogi, ale nie tym razem nie drogim samochodem, ale na dachu niesławnej La Bestii - pociągu pełnego emigrantów, zbirów i innego lokalnego elementu.


5 "Sleep Dealer" ("Podłącz się", 2008)
Obiecałam, że będą filmy o tym, jaki Meksyk jest, był i będzie. Ten film należy do tej trzeciej kategorii. Wizja Tijuany przyszłości jest według mnie co najmniej prawdopodobna. Dostęp do wody został sprywatyzowany przez światowych potentatów (to już w wielu miejscach na świecie nie przyszłość, ale teraźniejszość!). Ludzie nie mają nic, mieszkają w prowizorycznych namiotach na pustyni, ale w każdym gospodarstwie domowym jest oczywiście nowoczesna plazma 3D (hmm czyżby znów teraźniejszość?). US&A nie ma już problemów z meksykańskimi emigrantami, bo Wujek Sam wymyślił, że pracować za dolary mogą zdalnie z Tijuany. Sama konstrukcja filmu i efekty specjalnie przypominają polską produkcję "Wiedźmin", ale film ma ukryte w całym tym kiczu perły. Czyli to, jak wiele filmy sf mówią nie tyle o przyszłości, ale o teraźniejszości właśnie.

6 "Zona" (2007)
Małe nienawistki są domeną ludzką. Pionki nie lubią Kozienic, Kraków Warszawy, a rdzenni warszawiacy "słoików". W Meksyku jest tak samo, tyle że tu dochodzą jeszcze dość silne podziały klasowe. Film opowiada o zamkniętym osiedlu ogrodzonym kolczastym drutem, gdzie zakrada się mały złodziej. Chłopak zostaje złapany i tu zaczyna się zagwozdka, co z nim teraz zrobić. Samosąd zaczyna na naszych oczach zamieniać się w grecką tragedię. Tym tragiczniejszą, bo cały czas zza ekranu spozierają na nas wielkie oczy chłopaka, który ze zbrodniarza zamienia się w ofiarę. Mocny, niepokojący, prawdziwy obraz.



7 "Mariachi Gringo"
Film o fabule prostej jak jego tytuł. Gringo z Kansas, gitarzysta o ładniutkiej buźce, pragnie zostać meksykańskim mariachi. Pakuje więc manatki i jedzie w ciemno do Guadalajary. Tam uczy się meksykańskiej kultury, muzyki i tego, że nie od razu Kraków zbudowano, a żeby zostać mariachim, szczególnie gringo mariachim to trzeba się trochę pomęczyć. W tak prostej fabule musi się czaić kicz. I się czai w całym filmie. Ale, jak to mawiał mój promotor prof. Grzegorz Leszczyński, w szmirze najlepiej widać formę. A w tym filmie najlepiej widać to, czym chcą się pochwalić przed światem Meksykanie. Chwalą się zwyczajami, gościnnością, kuchnią i innymi rzeczami, w tym Lilą Downs oraz tym, że w Meksyku są także lesbijki. (więcej pisałam TUTAJ)


8 "Przepiórki w płatkach róży" ("Como agua para chocolate", 1992)
Ta lista nie byłaby sobą, gdyby nie wdarła się tutaj jakaś historia rodem z meksykańskich telenowel. Historia przerysowana z okładek harlequinów, które trzymaliśmy w tapczanach w latach 90. Tita zakochuje się z wzajemnością w Pedrze, ale zgodnie z rodzinną tradycją jako najmłodsza z sióstr nie może wyjść za mąż, bo ma obowiązek opiekować się matką aż do jej śmierci. Pedro, żeby być bliżej ukochanej, decyduje się na małżeństwo z jej siostrą. Działa jednak wciąż na Titę "como agua para chocolate" (jak woda na czekoladę), czyli bardzo mocno. Dziewczyna więc wyraża swoje uczucia poprzez gotowane przez nią posiłki, które przyrządza dla całej rodziny, w tym dla Pedra. Historia z rewolucją meksykańską w tle została napisana przez naczelną grafomankę Meksyku - Laurę Esquivel (autorkę m.in. romantycznej wersji historii Malinche). Pisarka ma to niebywałe szczęście, że jej mąż jest reżyserem, więc przenosi harlequiny żony na ogromny meksykański ekran.


Może chcesz przeczytać jeszcze: 8 rzeczy, których może nie wiecie o Meksyku, a powinniście

8 komentarzy:

  1. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award. Szczegóły na moim blogu http://rozmarynowy.blogspot.it/2014/01/rozmarynowy-nominowany-do-liebster-blog.html Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lista bardzo przydatna. Ja mogę tylko dodać "Amorres Perros" z roku 2000. Pełnometrażowy debiut w reżyserii Alejandro González Iñárritu. Polecam i Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! Film nie znalazł się na liście, bo mało w nim Meksyku. To taki film, który mógłby wydarzyć się wszędzie na świecie.

      Usuń
  3. Ale brakuje bardzo meksykanskich filmu "La ley de herodes' (o te chingas o te jodes;) i Infierno, ktore to filmy w dosys czarnym humorze pokazuja system polityczny meksyku i jego problemy zwiazane z korupcja i narkotykami. POLECAM! No i ostatnio La dictadura Perfecta ale tego nie widzialam.

    OdpowiedzUsuń
  4. ooo! właśnie miałam pisać, że w liście rzeczywiście brakuje La ley de los Herodes, Nosotros los Nobles, Un Mundo Maravilloso - po których obejrzeniu, nie pozostają już żadne złudzenia jaki Meksyk naprawdę jest. Saludos ! (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, jasne, świetne filmy. "La dictadura perfecta" także, tyle że filmy te nie pojawiły się w polskiej dystrybucji, nie istnieją chyba też do nich polskie napisy... Dlatego nie ma ich na powyższej liście. Ale tak, bardzo polecam!

      Usuń
  5. zaczynamy ze Zdzichem od pozycji numer 7 :D
    Pozdrawiam, Mary

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe. Dajcie znać, jak się podobało.

      Usuń