poniedziałek, 16 grudnia 2013

Meksyk jest jak piniata

Meksyk jest jak piniata. Popularna tu, szczególnie przed świętami, zabawa polega na rozbiciu z zawiązanymi oczami kijem wiszącej pod sufitem kuli wypełnionej słodyczami. Na początku wydaje się, że konstrukcja jest zbyt twarda i nijak nie da się przez nią przebić. Ale już jakimś czasie twarda opoka pęka i wysypuje się z niej deszcz różnorodnych słodkości. Takich ukrytych słodkości Meksyk ma w zanadrzu mnóstwo. My wybraliśmy dla Was 10, według nas najpyszniejszych  - piszę w tym miesiącu we wstępie artykułu "10 rzeczy, które musisz zrobić w Meksyku" dla magazynu "All Inclusive".

Od dzisiaj aż do wigilii w Meksyku każdego dnia rozbijane będą miliony piniat. To dlatego, że Boże Narodzenie świętować zaczyna się tutaj o wiele wcześniej niż w Polsce. 9 tradycyjnych spotkań zwanych posadas ma symbolizować 9 miesięcy ciąży Maryi podczas jej wędrówki z Józefem do Betlejem. Każda z imprez odbywa się w innym mieszkaniu, a o tym, że będziesz jutrzejszym gospodarzem dowiesz się najwcześniej dzisiaj wieczorem.



Patrioci oraz niektórzy badacze twierdzą, że rozbijanie piniaty jest prekolumbijskim zwyczajem mezoamerykańskim*. Hiszpanie zaś włączyli go w kalendarzyk katolickich obchodów roku liturgicznego. Chrystianizujący Meksyk zakon augustynów zdecydował, że piniata będzie świetnym zwyczajem uatrakcyjniającym okres przedświąteczny, który idealnie da się połączyć z wędrówką Maryi i Józefa do Betlejem. Dziwnym zbiegiem okoliczności, których nie brak w historii chrystianizacji, augustyni umieścili zwyczaj rozbijania piniaty w kalendarzu dokładnie w tym samym momencie, w którym widniał on w liturgicznym roku Azteków. Piniatę rozbijano tradycyjnie w dzień boga Huitzilopochtli, który przypadał akurat w połowie grudnia. Według lokalnych źródeł po raz pierwszy piniatę wykorzystano w tym celu w roku 1586 roku w miejscowości Acolman pod Deefe. Tam stoi pomnik mnicha rozbijającego piniatę, a sama miejscowość postanowiła być z piniat znana i stać się krajową stolicą rozbijania glinianych dzbanków ze słodyczami.

To właśnie w Acolman w dniach 18-22 grudnia odbywa się wielki Festiwal Piniaty, który ma upamiętnić, że prototyp dzisiejszej piniaty powstał właśnie tutaj. Pierwsza piniata rozumiana jako wypełniony słodyczami gliniany dzbanek ozdobiony bibułą (tu nazywa się to papier chiński*) powstała w Acolman w pamiętnym roku 1586 roku. Podczas pięciodniowego festiwalu można podziwiać najpiękniejsze, największe i najoryginalniejsze piniaty, jak również użyć sobie rozrywek typowych dla wszelkich lokalnych fiest w małych miasteczkach. Jak Meksyk długi i szeroki  małe miasteczka na fiestę taką zaproszą dzielnych luchadorów oraz zespoły typu banda albo jakieś inne lokalne disco polo (w Acolman w tym roku jest to Sonora Dinamita!).

 
Pomnik mnicha rozbijającego piniatę w miejscowości Acolman  (Fot. Wiki)

Jeśli wydaje Wam się, że rozbijanie piniaty to jedynie czysta zabawa, to jesteście w błędzie. Według kościoła ta swawola i hulanka ma głębokie, symboliczne i mistyczne znaczenie. Piniata, którą rozbija mnich na powyższym zdjęciu, ma najbardziej dla piniat w Meksyku typowy kształt - siedmioramiennej gwiazdy. Jak rzeką duchowni, każdy z jej czubków symbolizuje jeden z siedmiu grzechów głównych. Zawiązane oczy oznaczają ślepą wiarę w Boga, zaś kij do rozbijania piniaty to Chrystus, który za pomocą swojej siły pomaga nam unicestwić siedem grzechów głównych i zesłać na nas deszcz słodyczy... tfu! łask.

W Hiszpanii zwyczaj upamiętniający wędrówkę Maryi i Józefa nie jest praktycznie znany, za to w Meksyku ma się świetnie. Tradycja urządzania "posadas" jest tutaj nierozerwalnie związana ze świętami Bożego Narodzenia oraz z rozbijaniem piniaty właśnie. Pierwsze imprezy odbywają się tradycyjnie 16 grudnia. Gwoździem programu jest najczęściej rozbicie piniaty właśnie. Ten, który będzie dzierżył kij najmocniej i uda mu się sztuka rozbicia glinianego dzbana, zostanie w specjalny sposób uhonorowany. Osoba, która rozbije piniatę, zorganizuję kolejną imprezę nazajutrz. I tak w kółko - aż do świąt Bożego Narodzenia, przez 9 kolejnych dni.

Dowiedz się więcej: Las Posadas - dlaczego nie mamy ich w Polsce?

Piniaty można dostać w przeróżnych kształtach. U mnie w kuchni mieszkał przez jakiś czas np. pan piniata w kształcie maskotki Euro 2012.


Piniaty są przede wszystkim radochą dla dzieciaków, więc dominują motywy z bajek, pokroju Batmanów, Sponczbobów i innych Angry Birdsów. Można się nieźle na tych piniatach wyuczyć, co jest teraz na dziecięcym topie.

W tym sezonie królują Minionki, jakiś totalny szał, ja jeszcze nie widziałam i nie wiem, ococho.


Piosenka, którą śpiewa się rozbijającemu w trakcie potyczek z rozbijaniem piniaty:


Rozbijanie piniaty to bowiem naprawdę nie lada potyczka. Żeby rozbić ceramiczną misę, na której zbudowana jest cała papierowa ozdoba, trzeba naprawdę mocno uderzyć.

Czasem trzeba uderzyć więcej niż raz, czasem więcej niż kilka razy.

Dodatkowo, przyjęło się, że jeszcze utrudnia się tę sztukę na różne sposoby. Po pierwsze, piniatę umieszcza się na sznurku, którym można sterować, tak żeby można było nią "uciec" w przeciwnym kierunku niż ten, w którym zamachuje się rozbijający.

Po drugie, nieszczęśnikowi (o ile nie jest małym szkrabem) przewiązuję się często oczy szalikiem lub chustką.

Po trzecie, zaraz po założeniu szalika, zakręca się rozbijającego wokół własnej osi, prowadzi się go po okolicy, tak więc może się okazać, że piniaty nie będzie miał wcale w zasięgu swojego zamachu.

Po czwarte, ku największej uciesze gości, wyprowadza się nieszczęśnika w przysłowiowe pole i ustawia się go pod ścianą, drzewem albo barierkami, tak by nabrał się on, że stoi właśnie pod piniatą. Nieborak uderza więc w ścianę, myśląc, że oto rozbija piniatę i za chwilę wysypie się na niego deszcz cukierków. Sypie się zaś jedynie tynk.


Podobno najlepsze szkolenie Jedi to rozbijanie piñaty:) Rys. acidcow.com

Gdy już rozbije się piniatę, na cukierki rzucają się wszyscy. Dzieciaki często pakują je  - kto pierwszy, ten lepszy - we wcześniej przygotowane woreczki. Słodkości wkłada się też często we fragmenty rozbitej piniaty - fajnym nosidełkiem są np. poszczególne rogi gwiazdy.


Niektórzy Meksykanie jednak zapytani przeze mnie, ile tak właściwie jest tych posad - bez zastanowienia odpowiadają, że dwanaście. Często nie widzą już związku z 9 miesiącami ciąży Maryi, a raczej łączą tę tradycję z Dniem Matki Boskiej z Gwadelupy, który przypada 12 grudnia. To właśnie ponoć tego dnia Maryja ukazała się prostemu Indianowi Juanowi Diego, by pokazać swoją miłość dla narodu meksykańskiego i sprawić, że Meksyk od tej pory będzie przykładnym krajem katolickim. 12 grudnia do Bazyliki Matki Boskiej z Gwadelupy ściągają tłumy pątników z całego Meksyku. Jednakże nie wszyscy mają możliwość odbycia tak dalekiej pielgrzymki. Ja spędziłam ten dzień w upalnym Tulum nad brzegiem Morza Karaibskiego i też udało mi się zaobserwować kilka lokalnych zwyczajów związanych z tym dniem.

Już kilka dni przed świętami podczas tzw. mananitas pątnicy urządzają sobie małe lokalne pielgrzymki. Wystarczy tylko ozdobiony pięknie samochód i grupka pielgrzymów i już można wędrować od miasteczka do miasteczka albo po miasteczku.

 Dłuższe dystanse wybierają pątnicy-biegacze. Biegną również za ozdobionymi samochodami trzymając w ręce pochodnie niczym znicze olimpijskie. Zazwyczaj takie kondukty mają formę sztafety, gdzie biegacze zmieniają się po pokonaniu wyznaczonej trasy.

Niektórzy Meksykanie twierdzą jednak, że jeden dzień dla takiej persony jak Panienka z Gwadelupy to jak na jeden rok stanowczo za mało. Celebrują więc dwunastego każdego miesiąca. Na zdjęciu 12 listopada w San Cristobal.


Zobacz także: Maraton Lupe-Reyes. Impreza, która trwa miesiąc.


* Inni badacze twierdzą, że piniata pochodzi z Chin, i że stamtąd do Europy przywiózł ją Marco Polo, i że to Włosi piniatę nazwali pigniatą, i że to Hiszpanie przywieźli piniatę do Meksyku. Wersja ta ma w sobie dużo sensu, szczególnie przekonująca jest zaś sama piniatowa włoska nazwa. 

4 komentarze:

  1. Piękny wpis :) Bardzo mnie zaciekawił. Tym bardziej, że z piniatami jestem na bieżąco, bo tą zabawę ostatnio zorganizowaliśmy na urodzinkach mojej córci. Dzieciaki były zachwycone. Piniatę zamówiłam na bombowepiniaty.pl
    Świetna zabawa, niedroga, a taka efektowna! I dzięki za opisane ciekawostki. Opowiedzieliśmy je dzieciakom. Były zachwycone i poczuły jakiś taki międzynarodowy klimat. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wpis, śliczne zdjęcia. Gdybym miała jednym epitetem opisać Meksyk, to nie bez kozery wybrałabym określenie "barwny" ;)
    Ale, ad rem: przeczesuję sieć w poszukiwaniu informacji o piniatach - może Ty poratujesz mnie poradą: czy fizycznie wykonalne byłoby zamówienie oryginalnej (i nie mam tu na myśli kształtu, ale miejsce wyprodukowania) meksykańskiej piniaty? Moja przyjaciółka kończy w tym roku 20 lat, a jest zafascynowana światem Meksyku. Wpadłam na pomysł, że taka prawdziwa piniata to byłaby nie lada gratka na jej urodziny. Tylko martwi mnie aspekt techniczny całego zadania.
    Poradź, Mistrzyni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie oprócz punktów do dumy ("Ta piniata przyjechała z Meksyku!) nie ma to najmniejszego sensu - jeśli piniata nie rozbije się po drodze, to na pewno bardzo się pogniecie. No i sama wysyłka będzie kosztowała niemałą fortunkę. W Polsce spokojnie można dostać piniatę, po wpisaniu w Googla frazy "sprzedaż piniat" wyskakuje sporo wyników, proszę sobie sprawdzić. Pozdrawiam serdecznie i życzę udanych urodzin przyjaciółki!

      Usuń
  3. Zapraszam na naszego bloga z piniatami :)
    Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń