sobota, 30 listopada 2013

Jungle Experience All Inclusive (8 przygód, 8 porad)

Mamy tu wszystko - każdy Meksykanin jest dumny ze swojego kraju - Mamy tu pustynie, góry, ocean i wulkany, puszcze tropikalne - wymieniają, a wymieniankom nie ma końca. Bo w Meksyku naprawdę można znaleźć reprezentantów wszystkich atrakcyjnych form naturalnych. No może poza mazowieckimi wierzbami i sitowiem ;) Dzisiaj więc przeniesiemy się w jedno z tych meksykańskich miejsc - w sam środek meksykańskiego lasu tropikalnego. Biura podróży oferują "jungle experience" w pakiecie all inclusive, ja zaś doradzę Wam, jak zapewnić sobie tropikalną przygodę a la Indiana Jones własnym sumptem.

Do Palenque podczas podróży po Meksyku trafia się prędzej czy później. Miasteczko znane z majańskich ruin, gdzie ponoć wynaleziono koniec świata 2012, leży bowiem w idealnej przerwie przystankowej między chłodem San Cristobal de las Casas a turkusową wodą półwyspu Jukatan. Chcąc nie chcąc trafiłam więc do Palenque już po raz trzeci. Wszystko za sprawą wyprawy, którą nastoletnia Ola wyśniła sobie, bo naczytała się za dużo Kerouaca i innych powieści drogi. Trasa koncertowa, stary amerykański autobus szkolny, odpicowany tak, że w środku wygodnie może spać 8 osób. W środku Włosi, Amerykanin, Nikaraguanka i Polka (jo!), cygańska muzyka, a za oknem krowy, dzieci, owce, drewniane chatki i cała reszta meksykańskiego stanu Chiapas. Ahoj przygodo!

środa, 20 listopada 2013

Kim jest święta Anivdelarev?

Dzisiaj swoje imieniny obchodzi Anivdelarev. Imię to jest zaskakująco popularne w Meksyku. Zaskakująco, bo Anivdelarev wcale nie jest imieniem, a skrótem od rocznicy Rewolucji Meksykańskiej, która wybuchła 20 listopada 1910 roku. Wielu rodziców - podobnie z resztą jak w Polsce - nadaje tutaj imiona dzieciom po prostu zerkając w kalendarz i patrząc, jaki święty patronuje dniu narodzin potomka. 20 listopada w meksykańskim kalendarzu nie jest sygnowany wspomnieniem żadnego świętego. Znajduje się tu jedynie krótki zapis "Aniv. de la Rev.", co jest skrótem Aniversario de la Revolucion. Ładne imię dla dziewczynki - musieli pomyśleć rodzice i teraz po Meksyku chodzi sporo kobiet o imieniu Aniv de la Rev, tudzież Anivdelarev pisanej łącznie.

poniedziałek, 18 listopada 2013

Photoshop po meksykańsku

Moi meksykańscy kumple mówią na mnie malinchista- powiedział mi Carlito, który właśnie przywiózł sobie z Ukrainy nową dziewczynę. Dom śmieje się, że Carlito nie wraca z Europy Wschodniej bez dziewczyny. Jakoś nie podobają mi się meksykańskie dziewczyny, wolę Europejki - wyjaśnił. Mówią na mnie el Mosquito - lecę tylko na blondynki - podobną historię zaledwie kilka tygodni później opowiedział mi inny znajomy - Pepe. O tym, że komary lecą tu głównie na blondynki, przekonałam się na własnym, biednym ciele. Jestem tu magnesem na komary. Moje nogi z galaktykami blizn i strupków po ukoszęniach są zbiorem suwenirów z różnych podróżniczych destynacji. Meksykańscy znajomi śmieją się, że powinni mnie tu zatrudniać jako lep i płacić 50 pesos za godzinę.

Co jednak z tymi biednymi meksykańskimi chłopakami, którzy nie czują mięty do Meksykanek? Skąd porodziło ich się tylu co komarów po deszczu? Do tego doszliśmy wśród ruin Palenque, gdzie wciąż jesteśmy. Dzisiaj porozmawiamy więc o meksykańskim ideale piękna. Wyjdziemy od Majów, którzy uważali, że wysokie czoło jest cool, a skończymy na tym, jak to meksykańskie dzieci myślą, że jasnoskóra lalka jest dobra, a ciemnoskóra zła. Po drodze będą push-upy do pupy, rasistowskie reklamy i kilka odcinków meksykańskich telenowel.


piątek, 15 listopada 2013

Duch święty w spreju, mydełko na podwójne szczęście i perfumy na deszcz pieniędzy

Szczęście, które masz Ci nie wystarcza? Umyj się mydełkiem na podwójne szczęście! Szef nie płaci w terminie? Poperfumuj się do pracy specjalną wodą kolońską. Na bazarkach w Meksyku znajdziesz leki na wszelkie życiowe dolegliwości. Za jedyne 2,50 zł można kupić sobie powodzenie na każdej linii.

Właśnie do jednego z takich sklepików udaliśmy się, by odczarować polskie Święto Niepodległości. 11 listopada spędziłam w San Cristóbal de las Casas z czwórką podróżujących po Meksyku Polaków. Anię i jej znajomych - Ninę, Piotrka i Michała - poznałam dzięki temu blogowi. Ania w swoim komentarzu pod moim postem o Święcie Zmarłych napisała, że Mexico Magico Blog był dla niej otuchą przed planowaną właśnie podróżą do Meksyku. Głęboko połechtało mnie to, jak go określiła "Piękna alternatywa do - nie ujmując nikomu - pamiętników pensjonarskich w wydaniu par przeważnie... Poczucie humoru plus "językowa nonszalancja" to się czyta a i pewnie słucha". Kazałam jej się natychmiast do mnie odzywać, żeby się w Meksyku spotkać. Zupełnie przypadkiem wpadłyśmy jednak na siebie na ulicy w San Cristobal i świetnie spędziłyśmy razem 11 listopada. Do tego, że totalnie się w Ani zakochałam, doszła jeszcze wspólna polska kolacja w hostelu Iguana. Był tradycyjny barszcz, polska muzyka i mnóstwo gości, którym mogliśmy opowiadać o najlepszych stronach polskiej kultury. Taki Dzień Niepodległości to ja rozumiem!

Wcześniej zaś wybraliśmy się razem na bazarek, a dokładniej do mojego ulubionego sklepiku, do którego zaprasza wielka figura Santa Muerte. Te kilkanaście metrów kwadratowych jest dla mnie ciekawsze niż większość muzeów w San Cristóbal i innych miejscowych turystycznych atrakcji.

piątek, 8 listopada 2013

Tak będziesz wyglądać!

Kościotrup z laptopem. Słitaśna foteczka kościstej seksi laski. Kelner-kościotrup, szewc-kościotrup, a nawet striptizerka-kościotrup. Podczas Dias de los Muertos Meksyk zostaje obdarty ze swej doczesnej cielesności. Święto Zmarłych to nie tylko okazja, by w zadumie wspominać bliskich, którzy odeszli. To także okazja, żeby pokazać, że za 100 lat z tego dzisiejszego Meksyku zostaną tylko i wyłącznie kości. Podobnie jak i z nas.

sobota, 2 listopada 2013

To lepsze niż Gwiazdka!

To lepsze niż Gwiazdka! - westchnęła rozanielona Paulina przybierając ołtarzyk kwiatami. Frajda z urządzania ołtarzyka to coś jak nasze ubieranie choinki. Zapach aksamitki koi niczym aromat igliwia. Jedzenie słodkiego pan de muerto na koniec dnia to jak długo wyczekiwane prezenty. Ale Dias de los Muertos to nie tylko to. To piękne, głębokie święto, które pomaga spotkać się z bliskimi, którzy już odeszli. Spojrzeć na przeszłość i przyszłość. I znać sobie sprawę z tego, kim, dlaczego i gdzie jesteśmy.

Ofrenda w domu musi być - powiedziała Paulina, perkusistka zespołu Aarona, u której mieszkamy. Zarządziła wielkie przygotowania. Dwa dni wcześniej poszliśmy na targ po papel picado, świece i kopal do palenia. Dzień wcześniej przynieśliśmy aksamitki i cukrowe czaszki. Do ostatniej chwili czekało jedzenie, woda i pan de muerto. Nie różniliśmy się tym od reszty Meksykanów. Ołtarzyki stawia się w Meksyku wszędzie - w sklepie mięsnym, w szkole podstawowej i na dworcu autobusowym. Powszechność tego zwyczaju można porównać śmiało do przedświątecznych choinek.

piątek, 1 listopada 2013

Imieniny Santa Muerte

1 listopada to w Meksyku nie tylko Wszystkich Świętych. Wielu Meksykanów tego dnia nie pali świeczek na cmentarzach, tylko na ołtarzyku swojej nowej świętej. 1 listopada to tutaj również imieniny i wspomnienie Świętej Śmierci. Według badań, wierzy w nią 5% Meksykanów, czyli prawie 5 milionów osób!

Jak to się stało, że do panteonu świętych w Meksyku dołączyła Santa Muerte? Żeby zrozumieć ten fenomen, trzeba zejść do samych podstaw meksykańskiej religijności i często powtarzanej przeze mnie różnicy w podejściu do Boga tu i tam. Gdy w Polsce modlimy się do Boga, żeby coś nam dał i on nam to daje, to nazywamy to cudem. W Meksyku jest to jego świętym obowiązkiem. Jeśli poproszony o daną "przysługę" święty mimo gorliwych modlitw okazuje się średnio skuteczny - ląduje w naszej niełasce do odwołania. Są nawet w Meksyku kościoły, gdzie bardziej niezawodni święci mają swoje figury bliżej ołtarza. A gdy powinie mu się noga, to siup - figura leci bliżej drzwi. W najbardziej niebezpiecznej dzielnicy Deefe - Tepito - jej oficjalny patron, św. Franciszek, średnio dawał sobie radę. Bo gdzie tu jego łagodność i pokojowe nastawienie do świata do tego, co dzieje się na tutejszych ulicach? Mieszkańcy zamienili go więc na bardziej orientującą się w problemach dzielnicy patronkę - Świętą Śmierć właśnie.