środa, 19 czerwca 2013

Nie wszystek wyjadę

 Zakończyłam trzeci sezon mojej meksykańskiej telenoweli. Jesteśmy w Brukseli. Okazało się, że po czterech miesiącach nie da się tak po prostu wyjechać z Meksyku. Chcieliśmy kulturalnie pobawić się tu w turystów i zaznać trochę Belgii, pierwszy raz w życiu. Ale okazało się, że się nie da. Zatrzymaliśmy się tu u znajomych znajomej, a oni zabrali nas na koncert. Koncert okazał się koncertem Walta. Walt w tym samym czasie gra na akordeonie, trąbce, perkusji oraz śpiewa i... ostatnio widziałam jego koncert dokładnie tej nocy, gdy poznałam Aarona. Grał przed nim support. Było to dokładnie 4 miesiące temu, w Deefe, na mojej imprezie powitalnej.

czwartek, 13 czerwca 2013

Meksykańska lekcja muzyki nr 2: Son Jarocho

Na początek czytania tego wpisu odpalcie sobie ten kawałek. To będzie taki soundtrack do czytania dzisiejszego posta. Bo dzisiaj porozmawiamy właśnie o muzyce.


niedziela, 9 czerwca 2013

Candigato Morris. Kot nowym prezydentem Xalapy?

Najpopularniejszym kandydatem na nowego prezydenta Xalapy jest Morris. Morris jest kotem. Podobnie jak inni kandydaci, po objęciu stanowiska nie zamierza NIC robić. Ale w odróżnieniu od pozostałych Morris jest dodatkowo przystojny.

piątek, 7 czerwca 2013

Hobo Kids, czyli co po hipsterach?

Hipsterzy są ostatnią subkulturą! - wieszczyły złowieszczo polskie poczytne tygodniki - Hipsterzy są zaprzeczeniem subkultury, a zarazem piękną klauzulą zamykającą epokę subkultur w ogóle. No bo co może być po nich? Ano może. I jest. W Stanach jednak ta subkultura narasta w tempie lawinowym. Aaron mówi, że żal mu opuszczać USA, bo nie będzie mógł na żywo obserwować tego zjawiska. Ale subkultura ta ma to do siebie, że podróżuje. Niedługo zawitają i do nas. Moi drodzy, poznajcie hobo kids. Subkultura, której korzenie sięgają XIX wieku, przeżywa po drugiej stronie oceanu swoje wielkie odrodzenie.

Moje ostatnie dwa tygodnie minęły właśnie pod znakiem hobo. Wróciliśmy z Gwatemali, bo rozhulała się tam na dobre pora deszczowa. Naszym nowym domem w San Cris na ten czas był stary autobus szkolny z USA. Aaron, włoska kapela Taluna i przyjaciele przyjechali nim tutaj całą drogę ze Stanów. Teraz autobus na dobre zaparkował w San Cris, podobnie jak jego właścicielka - Nicole, która jest tu na wymianie studenckiej. Piękny uśmiech losu chciał, że bus zaparkował dokładnie naprzeciwko punk house'a. A tam zatrzymały się nasze hobo dzieciaki. Ale zanim o nich, kilka zdjęć naszego home sweet home. Jarałam się nim jak dzika świnia.