czwartek, 10 maja 2018

"Tej wiedzy nie znajdzie się w internecie". Wywiad z dyrektorem Muzeum Medycyny Majańskiej, Agripinem Bautistą

To wiedza, której nie znajdzie się w internecie. Nie znajdzie się jej nawet w książkach. Wiedza, która jest w niebezpieczeństwie, która może niedługo zupełnie zaniknąć. Medycyna majańska wciąż jest praktykowana w tutejszych wioskach, jednak widzę coraz mniejsze nią zainteresowanie wśród młodych pokoleń. Młodzi traktują ją jak zabobon. Bardzo mnie to boli, bo wielu rzeczy, jak chociażby właściwości i zastosowania tutejszych roślin leczniczych, medycyna zachodnia mogłaby się od nas nauczyć - mówi mi Agripino Bautista, dyrektor Muzeum Medycyny Majańskiej w San Cristóbal de las Casas. 

Muzeum istnieje od 1998 roku i znajduje się na północ od centrum historycznego, zaraz za głównym miejskim targiem z jedzeniem. Jest tu pięć sal, które starają się przybliżyć wiedzę i tradycję majańskiej medycyny ludowej z okolic San Cristóbal. Ostatnia z sal sygnalizuje problem biopiractwa, czyli patentowania poszczególnych roślin leczniczych, głównie przez wielkie kompanie farmaceutyczne. Przy muzeum znajduje się też ogród z roślinami wykorzystywanymi w tutejszej medycynie, z tabliczkami i opisem ich właściwości. Można tu też umówić się z ilolem, czyli indiańskim medykiem, który za 60 pesos może przeprowadzić limpię, czyli rytuał oczyszczenia, a także doradzić w problemach zdrowotnych. Jest tu także ziołowa apteka, gdzie można zakupić wykorzystywane przez Indian lokalne rośliny lecznicze.

Antonio, ilol, tradycyjny medyk.

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

8 porad na wyjazd do Meksyku, o których nie przeczytasz w przewodniku


 1) Pamiętaj, że autobusy ADO to nie wszystko
Kiedy szuka się w internecie informacji na temat autobusów po Meksyku, wydaje się, że jedyną opcją są duzi przewodnicy typu ADO (kursuje po południowym wschodzie Meksyku) czy Primera Plus (obejmuje głównie regiony na zachód i północ od miasta Meksyk). Przewoźników po Meksyku jest jednak bez liku! I są to opcje często o wiele tańsze. Na krótszych trasach jeżdżą colectivos w postaci najczęściej busików, zwanych też combis (czasem colectivo oznacza też pick-upa, którego paka została przekształcona na miejsca do siedzenia albo taxi colectivo, czyli taksówkę, w której sprzedaje się poszczególne miejsca). Na dalszych trasach, szczególnie tych najpopularniejszych, kursują autobusy drugiej klasy, tzw. autobuses de segunda. Niech Was nie zmyli jednak ich nazwa - takie autobusy bardzo często w niczym nie odbiegają standardem od ADO, a kosztują nawet trzy razy mniej. Autobusy takie nie odjeżdżają zazwyczaj z dworców ADO, a z innych lokalizacji, o które warto zapytać miejscowych (taksówkarze wiedzą wszystko!). Dla przykładu: tanie autobusy do Chiapas z miasta Meksyk odjeżdżają z Plaza de la Soledad (niedaleko Metra Candelaria) codziennie co pół godziny od 17:00 do 19:00, przewoźników jest tam kilkunastu. Autobusy te w zależności od standardu kosztują od 350 pesos (czasem można stargować do 300) do 550 pesos (z luksusami typu rozkładane prawie na płask siedzenia i prywatne ekraniki z filmami jak w samolocie). Na niektórych trasach ciężko jednak znaleźć bezpośrednie tanie połączenia (np. San Cristóbal-wybrzeże Oaxaki). W takich wypadkach polecam zaopatrzyć się w bilety ADO (na ich stronie internetowej) dużo wcześniej - kupując z wyprzedzeniem można znaleźć naprawdę świetną promocję. Uwaga: autobusy w Meksyku generalnie przesadzają z klimatyzacją, ziębią niemiłosiernie, więc polecam wziąć na pokład coś ciepłego.

sobota, 10 marca 2018

Tysiące kobiet i żadnego mężczyzny. Dzień Kobiet u zapatystek

Kilka tysięcy kobiet z całego świata odpowiedziało na zaproszenie zapatystek. W dniach 8-10 marca Indianki z meksykańskiego stanu Chiapas zorganizowały Pierwsze Międzynarodowe Spotkanie Kobiet, Które Walczą. - Mężczyźni mają zakaz wstępu. Mogą uczestniczyć w spotkaniu w inny sposób: opiekując się w domu dziećmi, gotując i sprzątając - ogłosiły zapatystki.

Na bramie wisi tu wielki napis zabraniający wejścia mężczyznom, a jedynymi przedstawicielami płci męskiej na terenie imprezy są nieletni synowie uczestniczek. Organizacją i obsługą festiwalu zajmują się jedynie kobiety - to one pracują przy nagłośnieniu, przenoszeniu sprzętu i ustawianiu scen. Również ekipy telewizyjne przeprowadzające relację z wydarzenia rekrutują się wśród samych kobiet. 

środa, 24 stycznia 2018

7 wynalazków, które świat zawdzięcza Meksykowi

To z Meksyku na cały glob wywędrowały takie produkty jak pomidory, fasola, kukurydza, chilli, awokado, wanilia, dynia... Ale Meksykanom świat zawdzięcza znacznie więcej! Dzisiaj piszę o najpopularniejszych wynalazkach, które Meksyk dał ludzkości.


1) Czekolada
Jeden z najgenialniejszych wynalazków ludzkości wywodzi się właśnie z Meksyku. Sama nazwa pochodzi od "xocoatl", słowa w języku nahuatl oznaczającego "gorzką wodę", a archeologowie wskazują, że napój ten był pity na terenie dzisiejszego Meksyku nawet 2000 lat przed naszą erą. Pito go na zimno, z dodatkiem cynamonu, chilli, miodu. Czekolada była prawdopodobnie napojem rytualnym, dostępnym tylko wyższym warstwom społecznym. Nasiona kakao używane były także jako sposób płatności.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

“Coco”. 8 nawiązań do kultury meksykańskiej, których może nie zauważyłeś

24 listopada swoją polską premierę miała nowa produkcja Pixara i Disneya „Coco”, która w piękny i wzruszający sposób pokazuje meksykańskie Święto Zmarłych. Meksykanie pokochali ten film i już w niecałe trzy tygodnie od meksykańskiej premiery „Coco” stała się najpopularniejszym przebojem kinowym w historii Meksyku. Od premiery 27 października do 15 listopada produkcję zobaczono tu już ponad 16 milionów razy i tym samym pobito rekord, który 5 lat temu ustanowił film "Avengers". Do dzisiaj film zarobił na świecie już 280 milionów dolarów, w tym w samych Chinach w zaledwie 10 dni aż 75,6 miliona.

Film jest hołdem dla meksykańskiej kultury i w wielu miejscach przemyca charakterystyczne jej elementy. W dzisiejszym wpisie na blogu rozwijam ich temat i piszę o tych motywach w filmie, których może nie zauważyliście.

(Myślę, że nie ma w tym poście za dużo spoilerów i spokojnie możecie go sobie przeczytać przez zobaczeniem „Coco”, by potem w kinie te 8 nawiązań do kultury meksykańskiej już spokojnie zauważyć ;) Chyba że chcecie najpierw pobawić się w ich wyszukiwanie samemu)

poniedziałek, 13 listopada 2017

Fotoreportaż: Patron spraw beznadziejnych. Dzień św. Judy Tadeusza

28 października, centrum Miasta Meksyk, pod kościół św. Hipolita ciągną tłumy. Zamknięto okoliczne ulice, uroczystości zabezpiecza policja. To wszystko na cześć św. Judy Tadeusza, który zdeklasował patrona tutejszego kościoła. Zdystansował też pozostałych świętych i to on, zaraz po Matce Boskiej z Guadalupe, ma największe wzięcie w Meksyku. Patron spraw beznadziejnych jest tak ważny, że wierni jeden tylko dzień obchodów w roku uznali za niewystarczający i tego świętego wspomina się dwudziestego ósmego każdego miesiąca. Ale dzisiaj, we właściwe wspomnienie Judy Tadeusza, uroczystości są największe. Co do tego nikt nie ma wątpliwości.

czwartek, 9 listopada 2017

6 popularnych mitów na temat Día de los Muertos

Día de los Muertos to taki czas, w którym w internecie jestem rzadkim gościem. Po pierwsze, dlatego że w Meksyku tyle się wtedy dzieje, że aż szkoda czasu. Po drugie zaś, dlatego że przez polski internet przelewa się wtedy duża ilość nieścisłości albo czasem po prostu bzdur na temat meksykańskiego Święta Zmarłych. Jako że w tym roku do tej feerii pomyłek dołączyły szacowne instytucje oraz szanowane strony internetowe, postanowiłam napisać, co mnie tak w tych mitach boli.

poniedziałek, 23 października 2017

"Cukierek albo psikus" a Día de los Muertos, czyli co Meksykanie sądzą o Halloween

Meksykański dworzec autobusowy. Plakat wydrukowany na domowej drukarce. Na nim koścista Catrina i stereotypowa czarownica. Catrina kopie czarownicę tak mocno w zadek, że tej wypada z rąk miotła oraz lampion z dyni. „Zabieraj się na swoje ranczo” – krzyczy Catrina. Na nimi umieszczony jest napis: „Día de los Muertos. Broń swoich tradycji”.

Koścista dama, Catrina, uosabia niejako meksykańskie Święto Zmarłych, zaś czarownica - amerykańskie Halloween. Plakat jest zaś schematycznym przedstawieniem stosunku wielu Meksykanów do Halloween, którzy widzą amerykańskie święto jako zagrożenie dla narodowej tradycji. Dla innych różnice między Día de los Muertos a Halloween zaczęły się zacierać - przebrane dzieci zbierające po domach słodycze są częścią obchodów tak samo, jak przygotowywanie ołtarzyka dla zmarłych i biesiady na cmentarzach.

Co Meksykanie sądzą o Halloween? Czym oba święta się różnią, a co mają ze sobą wspólnego? I dlaczego w Halloween widzi się zagrożenie dla całej meksykańskiej tożsamości? 

sobota, 26 sierpnia 2017

"Einstein świadomości". Doktor Grinberg i jego tajemnicze zaginięcie

Wśród meksykańskich hipisów - postać kultowa. Dla jednych - szaleniec, dla innych - genialny naukowiec, który odkrył prawdziwą naturę rzeczywistości. Jacobo Grinberg profesjonalne badania nad ludzkim mózgiem na Narodowym Uniwersytecie Autonomicznym Meksyku połączył ze studiami nad telepatią, medytacją i meksykańskim szamanizmem.

Kiedy w 1994 roku po prostu zniknął, ludzie mówili, że zamienił się w energię albo że przeszedł do innego wymiaru. Niektórzy sugerują, że za zniknięciem stoi CIA, które porwało Grinberga, by ten dla niej pracował. Inni wskazują na Carlosa Castanedę, który miał nasłać kogoś, by zamordować naukowca.

środa, 9 sierpnia 2017

Ayapaneco i skłóceni sąsiedzi. Nieprawdziwa historia umierającego języka

Ta historia była tak wzruszająca, że trudno było w nią nie uwierzyć. Kilka lat temu poszła w viral, obiegła cały świat. Dwaj staruszkowie ze stanu Tabasco są dwoma ostatnimi użytkownikami języka ayapaneco. Mimo że są sąsiadami, Manuel i Isidro nie rozmawiają ze sobą. Od lat są pokłóceni. Ayapaneco nie jest już używany, a wraz ze śmiercią Manuela i Isidra zniknie z powierzchni ziemi na zawsze.

Ja też uwierzyłam w tę historię. Opisałam ją nawet na blogu pięć i pół roku temu. Powtarzałam ją potem jako dobrą anegdotę. Niedawno postanowiłam sprawdzić, co u Manuela i Isidra, czy jeszcze żyją. Znalazłam jednak zupełnie coś innego niż to, czego szukałam. Okazało się, że ta historia nijak ma się do rzeczywistości. Dowiedziałam się również, że nieprawdziwą historię skłóconych staruszków z Meksyku zręcznie wykorzystano na potrzeby przepięknej jakby nie patrzeć reklamy telefonii Vodafone. To ona sprawiła, że ayapaneco stało się sławne.

czwartek, 3 sierpnia 2017

Z drogi: cztery rozmowy z kobietami


- To skąd jesteś? 
- "Ta Polonia", z Polski.
- To w Stanach Zjednoczonych?
- W Europie.
- A ile tam samochodem?
- Nie da się samochodem, po drodze jest ocean.
- A jakby go ominąć?
- Nie da się ominąć. Nie da rady.
- To jak tam dojechać?
- Samolotem, "mut tak'in" - "ptakiem z żelaza" - przypominam sobie słowo "samolot" w tsotsil.
- O, a ile to czasu takim samolotem?
- 11, 12 godzin.
- No to bliziutko do tej twojej Kolonii.

Ma na imię Maria. W tsotsil Xmaruch albo Xmal.
- Wiesz, ja bym bardzo chciała nauczyć się o świecie - zamyśla się - Ale mama zabroniła mi iść do szkoły. Nie skończyłam ani jednej klasy. Nawet czytać nie umiem. No i liczyć. Jak można nie umieć liczyć w moim zawodzie? Chciałabym się nauczyć liczb. Tyle że jestem już "muy grande", mam 41 lat. Już chyba dla mnie za późno.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Co zobaczyć w Chiapas? 10 mniej oczywistych miejsc

Stan Chiapas jest nieco większy niż Irlandia i zamieszkuje go podobna ilość osób co Norwegię. Jest też jednym z najbogatszych stanów, jeśli chodzi o surowce naturalne, a jednym z najbiedniejszych, jeśli mowa o warunki życia. Jest też jednym ze stanów o największym procencie ludności indiańskiej. Rozróżnia się tutaj 56 różnych rodzin językowych, a jedna trzecia mieszkańców stanu nie mówi po hiszpańsku. 

Praktycznie każda wioska ubiera się inaczej, mówi troszkę inaczej, ma różne zwyczaje i tradycje. To chyba to właśnie zaważyło o tym, że to właśnie tu zdecydowałam zostać się na dłużej. No i pewnie także różnorodność krajobrazowa i klimatyczna: mam tutaj zarówno puszczę tropikalną, jak i góry, a do tego zapierające dech w piersiach wodospady, bajecznie niebieskie jeziora, malownicze wulkany i rzadko odwiedzane plaże. No i piękne kolonialne miasteczka, majańskie ruiny, wioski zapatystowskie, pulsujące życie kulturalne... Od sześciu lat nie przestaję odkrywać tu czegoś nowego. Od sześciu latach nie przestaję się w tym miejscu zakochiwać na nowo.

Dzisiaj zdradzam Wam 10 moich ukochanych, a rzadziej odwiedzanych i opisywanych miejsc w Chiapas:

1) Roberto Barrios
"To lepsze niż roller coaster!" - krzyknęłam zjeżdżając na tyłku z kolejnego wodospadu w Roberto Barrios. "I o ile tańsze!" - dodał David. Wejście kosztuje jedynie 20 pesos, a wodospadów jest przynajmniej kilkanaście. Trudno je policzyć, bo po prostu spływa się rzeką, od jednego do drugiego. Jednymi schodzi się ostrożnie trzymając się za linę, z innych się skacze, innymi zjeżdża jak na zjeżdżalni - na tyłku albo na butelce od trzylitrowej coca-coli. Etatowa butelka leży tuż obok na brzegu. Roberto Barrios od mojej pierwszej tam wizyty wciąż zajmuje pierwsze miejsce na mojej prywatnej liście ulubionych wodospadów. Znajduje się tu także autonomia zapatystowska. Ta sama, w której niespodziewanie z koncertem pojawił się w Sylwestra Manu Chao. Najlepiej wybrać się tu na półdniową wycieczkę z Palenque, skąd do Roberto Barrios jest godzinka. Można dojechać tu colectivo z Palenque. Więcej zdjęć TUTAJ.

wtorek, 6 czerwca 2017

Zapaturystyka. Co kryje się pod koszulką z Marcosem?

- To wysoki sezon dla "zapaturystyki", przemysłu międzynarodowych turystów, który wyrósł tutaj wokół indiańskiego powstania. A TierrAdentro jest jej epicentrum - pisała Naomi Klein, autorka książki "No Logo", siedząc w 2007 roku w popularnej, wspierającej Indian kawiarni w San Cristóbal de las Casas - Wykonane przez zapatystów tkaniny, plakaty i biżuteria sprzedają się błyskawicznie. Na patio restauracji, gdzie o dziesiątej rano nastroje są imprezowe, studenci piją piwo Sol. Młody mężczyzna podnosi fotografię subkomendanta Marcosa, jak zwykle w masce i z fajką, i całuje ją.

"Zapaturismo" ma już swoje hasło w Wikipedii. Jest częścią tzw. turystyki politycznej. Międzynarodowi turyści przybywają do Chiapas przyciągnięci sławą Zapatystowskiej Armii Wyzwolenia Narodowego (EZLN) i wywołanego przez nią powstania z 1994 roku. Odwiedzają zapatystowskie autonomie i próbują jak najwięcej się o nich dowiedzieć. Inni jedynie uwzględniają okołozapatystowskie aktywności w gotowym już programie wycieczki do San Cristóbal. Kupują laleczki w kształcie zapatystów na tutejszym bazarze, wysyłają pocztówki z reprodukcjami zapatystowskich obrazów, pozują do zdjęć w kominiarkach i czerwonych chustach na twarzy. Niektórzy mówią o zapaturystyce ironicznie, inni wyśmiewają jako "lewicową modę". Sami zapatyści zdają sobie sprawę, że oprócz sławy i pieniędzy zapaturystyka przynosi im coś znacznie ważniejszego - bezpieczeństwo.

czwartek, 18 maja 2017

Świat wspak. Pielgrzymka na Wirikutę z Indianami Huichol

Inni nazywają ich Huiczolami, oni sami siebie zaś określają Wixáritari – słowem, które w ich języku oznacza po prostu „ludzi”. Od lat zamieszkują górskie zakamarki pasma Sierra Madre Occidental, przez co przez lata udawało im się chronić swoją kulturę przed wpływami zewnętrznymi. Starają się żyć wedle mądrości swoich przodków.

To oni nauczyli ich, że największą świętością jest święta trójca złożona z kukurydzy, niebieskiego jelenia i pejotlu. To oni przykazali im, że co roku muszą udawać się na Wirikutę, śladem mitycznych pierwszych ludzi – świadków pierwszego wschodu słońca, które wzeszło właśnie tutaj. To właśnie tu narodził się świat. Wixáritari wierzą, że bez pielgrzymki na pustynię, nie mają prawa zrobić w ciągu roku nic. Nie mogą siać ani zbierać plonów. Nie mogą upolować ani jednego jelenia. Bez corocznej wizyty na Wirikutę świat po prostu przestałby istnieć.

Pielgrzymka to około 600 km. Kiedyś trasę tę pokonywano pieszo, w latach 70. Huiczole przesiedli się do samochodów. Z miesiąca czas wyprawy skrócił się do tygodnia. W tym roku pozwolili oni, byśmy udały się tam z nimi. To był chyba najbardziej niezwykły tydzień mojego życia. 

Jorge i jego syn Jonathan podczas polowania na pejotl.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Fotoreportaż: Portrety Indian Wixáritari ze społeczności La Laguna

Zdjęcia zrobiłam podczas corocznej pielgrzymki na świętą ziemię Wirikuta. Wixáritari, zwani także Huiczolami, wierzą, że to właśnie tam narodziło się słońce. Kiedyś całą drogę przebywali pieszo,pielgrzymka zajmowała wtedy miesiąc. Od lat 70. mieszańcy La Laguna jeżdżą samochodami, wyprawa skraca się wtedy do nieco ponad tygodnia.


Carmela. Na świętej górze Cerro Quemado.

Maracame Don Jose, jeden z przewodników duchowych społeczności.